FAIL (the browser should render some flash content, not this).
Start Rzeczka

Test Apetyzera rozpocząłem nad pobliską rzeczką. Uzbroiłem nim obrotówki, kopyta i koguty. Do testów użyłem przynęt z Apetyzerem w takich samych kolorach użyłem też przynęt bez Apetyzera.

Używałem atraktorów Dragon Magnum Spin Szczupak , dorsz.

Łowienie zacząłem od obłowienia krótkiej przykosy o głębokości około 1,5m. Na pierwszy ogień poszło perłowe kopyto Ga-Ma 7 cm. Uzbrojone w czerwony Apetyzer na przyponie, tuż przy agrafce. Zaaplikowałem atraktor Dragon Magnum Spin Szczupak i oddałem pierwsze dwa rzuty na płyciznę za przykosą. W trzecim rzucie, kiedy przynęta znalazła się już na płyciźnie nastąpił piękny widowiskowy atak szczupaka wyskakującego do przynęty z przykosy. Miał zaledwie 40 pare cm. Ale atak był bardzo zdecydowany . Zmiana przynęty na te same kopyto, bez apetyzera i brak kontaktu z rybą.

Założyłem więc małego kogucika i żółty apetyzer na przyponie. Zaaplikowałem atraktor Dragon Shock Bite okoń . ZACZĘŁO SIĘ !!!! Łowiłem okonie prawie w każdym rzucie, rozmiarem nie powalały, ale brania były bardzo zdecydowane. Podczas, gdy wabik lądował na płyciźnie za przykosą bywało tak,  że nie zdołałem sprowadzić go w przykosę, tylko od razu były wyjścia ryb z zagłębienia, czasem było widać po 2-3 okonki wychodzące do przynęty. Zmieniłem przynętę na identycznego kogucika bez Apetyzera i oddałem pierwszy rzut na wypłycenie. Żadnego zainteresowania ze strony okoni nie było, tak jak w przypadku kogucika z apetyzerem, więc zacząłem sprowadzać kogucika małymi skokami po dnie wzdłuż przykosy. Niestety bez rezultatów. Kolejne kilka rzutów przyniosło tylko 2 małe pasiaki. Postanowiłem zaaplikować atraktor na pióra kogucika, bez apetyzera. W pierwszym rzucie zameldował się od razu mały okonek. W następnych rzutach nie było nawet puknięcia. Dołożyłem spowrotem Apetyzer na przypon , tym razem czarny - najmniej widoczny w wodzie. Pierwszy rzut- pusto . Drugi i kolejne trzy rzuty przyniosły małe pasiaczki, ale bardzo zdecydowane ataki tych niedużych ryb.

Wniosek z tego taki, że Apetyzer dużo dłużej trzyma atraktor niż byśmy go zaaplikowali prosto na przynętę.

Założyłem żółto białe kopyto Relax bez testowanego produktu.

Spacerkiem poszedłem w dość długą odnogę rzeki porośniętą wodną roślinnością i zaczynam od obławiania odnogi w poprzek.  Wykonałem ponad 30 rzutów, w tym było jedno trącenie w przynętę.

Zdjąłem z główki jigowej kopyto,  któremu skróciłem korpus i na główkę jigową założyłem dość duży Apetyzer, aby zaaplikować w niego dużo atraktora. Nasączyłem resztką kupionego kiedyś atraktora

Traper Atomix Sandacz. Pierwsze kilka rzutów bez rezultatów. Zalewam Apetyzer Atraktorem i idę kilka metrów dalej i już w pierwszym rzucie czuje mocne kopnięcie w przynętę, zacinam i po szybkim holu wypinam małego sandaczyka, kolejny rzut- nic. Następny rzut i ponowne mocne branie, zacinam i holuję sandaczyka, również niewielkich rozmiarów.

Zakładam kopyto Relax tej samej wielkości tylko bez apetyzera i z czarnym grzbietem i oddaję około 10 rzutów bez rezultatu.

 

Wniosek z tego taki, że ryba chętniej i bardzo zdecydowanie atakuję przynętę z Apetyzerem, który długo utrzymuje atraktor. Dzięki temu będziemy mieli więcej czasu na zacięcie.

Testowałem Apetyzer również podczas nocnych zasiadek na sumka. Łowiłem na wątrobę a na przyponie założyłem kilka Apetyzerów, które nasączałem sztuczną krwią i brań było o wiele więcej, niż na samą wątrobę, niestety wszystkie sumki do max 50 cm :(

Z czystym sumieniem POOLECAM APETYZER WSZYSTKIM, KTÓRYM ZNUDZIŁO SIĘ WRACAĆ DO DOMKU O PRZYSŁOWIOWYM "KIJU" :)

Tekst i zdjęcia  Szymon Kabaciński

Powrót na stronę START <- kliknij tu

 

Statystyka

Odsłon : 180868