FAIL (the browser should render some flash content, not this).
Start pora na sandacze

 

Zmiana czasu z letniego na zimowy nastąpiła w końcu października , od tego momentu wieczory  są o godzinę wcześniej. W listopadzie wyraźnie odczuwamy że ciemności nocne dominują nad coraz krótszymi dniami. W grudniu, prawie 2/3  doby jest otulona nocą. W tym okresie w Polsce klimat serwuje dynamicznie zmienną pogodę , każdego dnia możemy spodziewać się: pięknego słońca , zachmurzonego nieba, mżawki , słoty , zamieci śnieżnych, porywistych wiatrów … Temperatury powietrza wahają się, z dodatnich schodząc na krótko poniżej zera , przystrajają trawę szronem , a gdy goszczą trochę dłużej na minusie to skuwają lodem kałuże , a nawet po części cienką warstwą nieduże jeziora. Ta pora roku głównie wymaga od wędkarzy  : hartu ducha i odpowiedniego ubioru. W owym czasie najbardziej aktywnymi drapieżnymi są sandacze, prawdopodobnie dlatego że są rybami naturalnie przystosowanymi,  które polują przy minimalnych ilościach światła. Oczy sandacza  maja najbardziej wykształconą warstwę odblaskową , która działa jak reflektor , skupiając docierające do oka światło tam gdzie znajdują się światłoczułe komórki. Wzrok sandaczy jest bardzo czuły , odbiera światło o natężeniu zaledwie 0,0001 luksa . Dla porównania w lekko pochmurny dzień natężenie światła wynosi około 1000 luksów , a gdy mamy pogodny wieczór natężenie światła waha się w granicach 10 do 400 luksów. W wodzie światło jest bardzo mocno rozpraszane i na głębokość 10 m może docierać tylko 1% światła które jest nad lustrem wody. Badając zachowanie sandaczy stwierdzono, że najbardziej  intensywnie żerują ,gdy nad powierzchnia wody natężenie światła jest  w granicach 10 do 400 luksów. Wielu wędkarzy a szczególnie spinningiści naturalnie i instynktownie o tej porze roku skupiają się na łowieniu tej szlachetnej ryby drapieżnej. Powszechna opinia mówi że sandacze są rybami bardzo wymagającymi i kapryśnymi. Ale nie taki diabeł straszny jak go malują. Jeziorowe sandacze można łowić z powodzeniem nie mając bardzo wielkiego doświadczenia. Przykładem może być moje łowienie w jeziorze o powierzchni kilkunastu hektarów , o średnio przejrzystej wodzie której głębokość jest od 2 do 8 metrów. Tak niewielkie jezioro można obłowić z brzegu w kilkanaście dni .

Ulubionymi  miejscówkami sandaczy są podwodne dołki , górki , rowy , stoki, twarde i kamieniste dno, kołki , zatopione konary itp. … Istotną  sprawą jest ciągła obserwacja lustra wody , bo dobrze wiedzieć gdzie przebywa drobnica białej  ryby ( w jej pobliżu zawsze będą drapieżniki). Z nastaniem coraz niższych temperatur , zauważymy że ławice białej ryby będą przemieszczały się w głębsze partie jeziora, a za nimi drapieżniki. Gdy uda nam się złowić sandacza to możemy mieć pewność, że to miejscówka która jest i będzie odwiedzana przez te szlachetne ryby. Sandacze możemy złowić o każdej porze doby. Ale najbardziej efektywny jest świt i zmierzch , okres nocny , oraz dobrymi warunkami do połowów są dni z gęstymi ciemnymi chmurami ( sprzyja łowieniu nieprzyjemna pogoda , o którą w tym okresie nie trudno).

Jeśli mamy zamiar łowić po zmierzchu , dobrze jest poznać miejscówki za dnia gdy jest widno.

Zaprocentuje nam to tym , że będziemy wiedzieć gdzie rzucać w ciemnościach , unikając niepotrzebnych zaczepów, oraz jak najskuteczniej holować rybę.

Moje łowisko jest jeziorem miejskim , gdzie podczas nocy , lampy miejskie dają tyle światła, że sandacze mają komfortowe warunki żerowania, a ja podczas łowienia nie muszę używać latarki ( tylko sporadycznie przy zmianie przynęty , lub napełnianiu apetyzera atraktorem).

Moją metodą na sandacze jest spinning z opadu. Gdy łowię z brzegu  używam kija o długości od 2,4m do 3m,  o wyrzucie do 25gram. Kołowrotek Shimano wielkość 4000 , plecionka  0,15 mm  wytrzymałość  ok.10 kg , przypon o dł. 30 cm i wytrzymałości ok. 6 kg przynętami są głównie gumy różnych kolorów o długości od 10 do12,5 cm, które dociążam główkami  jigowymi od 8 do 15 gram. Stosuję zanętnik zapachowy apetyzer nr.3  napełniając go atraktorem  (apetyzer- „ryba drapieżna”) wtedy jestem pewny , że sztuczne przynęty spinningowe posiadają wszystkie cechy przynęt naturalnych.

 

Gdy temperatura spada poniżej zera, zamiast plecionki , stosuję żyłkę o grubości od 0,25 do 0,30mm. Zmieniam kij  na sztywniejszy z bardzo delikatną szczytówką o dł. ok. 15cm. Zastosowana żyłka w dużo mniejszym stopniu osadza lód na przelotkach , a sztywny kij z miękką szczytówką eliminuje w znacznym stopniu dyskomfort rozciągliwej żyłki. Szczytówka świetnie sygnalizuje każdy ruch przynęty, a sztywny kij zdecydowanie pewniej zacina biorącą rybę. Należy pamiętać że sandacze mają bardzo twarde pyski, aby je skutecznie zaciąć, należy ustawić  hamulec kołowrotka prawie do końca, z taką siłą by przy zacięciu nie zerwać linki.  Jak wcześniej wspomniałem , sandacze mają doskonałe oczy , jednak gdy łowimy nocą przy znikomym oświetleniu kolory przynęt odgrywają minimalną rolę , znaczenia nabiera : kształt , kontrast , ruch , zapach oraz smak przynęt. Przynęty prezentuję w rozmaity sposób. Najczęściej po rzucie czekam aż opadnie na dno , po czym  podrywam przynętę kijem jeden lub dwa razy z rzędu , ,jednocześnie kasuję luz linki kręcąc kołowrotkiem. Po takim podrywaniu pozwalam przynęcie opaść na dno i nie ruszam jej jedną lub dwie sekundy. Gdy po kilku takich zabiegach nie ma brania ,  zmieniam tempo prowadzenia na wolniejsze lub wolniutko ciągnę przynętę po dnie.  Wleczenie przynęty po dnie możemy przeplatać z krótszymi lub dłuższymi przerwami w ciągnięciu. Kolejnym sposobem jest jednostajne zwijanie linki przy użyciu samego kołowrotka lub zwijanie jej w różnym tempie. Wówczas przynętę przemieszczam w toni wody , w prostej linii lub zygzakiem wyżej i niżej. Kombinacji prowadzenia przynęty jest bardzo wiele. Szybkość opadania zależy głównie od ciężaru obciążenia , w pewnym stopniu apetyzer spowalnia opadanie nie zakłuwając oryginalnej pracy przynęty. Na późno wieczornych i nocnych łowach w miejscówkach które namierzyłem za dnia , sandacze żerują od 15 do 30 minut w nieregularnych kilkugodzinnych odstępach. Wynika to prawdopodobnie dla tego, że te drapieżniki potrafią żerować zespołowo , płynąc obok siebie w odległości od kilku do kilkunastu metrów, wspólnie  patrolując wybrane   rejony łowiska ( odwiedzając co jakiś czas nasze miejscówki). Oprócz takiego zachowania potrafią wyśmienicie polować samotnie  goniąc swoje ofiary jak i na nie czatować.  Te wspaniałe ryby potrafią zaatakować przynętę tak energicznie, że aż wędkę wyrywają z dłoni, ale takich brań jest stosunkowo niewiele. Najczęściej są to delikatne pstryki , które musimy błyskawicznie i mocno zacinać. Sandacze czasami przyduszają przynęty do dna , takich ataków jest około 10 do 15 %  zacinając takie branie ,  zahaczamy je najczęściej o zewnętrzną dolną stronę pyska.

Nie rzadko  przyłowem są inne ryby , między innymi najczęściej szczupaki, świadczy to,  że są  najbardziej wszechstronnymi drapieżnikami , potrafią polować w różnych warunkach oświetleniowych.

Wybierając się na sandacze , dobierajmy sprzęt i metodę do swoich upodobań , a będzie nam się komfortowo i przyjemnie wędkowało.

Życzę hartu ducha i owocnych połowów.

 

Statystyka

Odsłon : 176478